Fuji X-T2 mini test.

W moje ręce wpadł kolejny bardzo fajny bezlusterkowiec. Miałem okazję go pomęczyć przez kilka dni i przy okazji trochę porównać z Sony A7R2. Bez lania wody, zaczynamy…

BUDOWA I ERGONOMIA

Budowa aparatu sprawia wrażenie bardzo solidnej. Korpus bardzo dobrze leży w ręku, a większość klawiszy oraz pokręteł dostępnych jest w przemyślanych miejscach.
Jeśli chodzi o sam wygląd aparatu, to może się on podobać. Moim zdaniem konstruktorzy X-T2 w doskonały sposób połączyli klasyczne piękno oraz nowoczesność. Zwłaszcza wersja grafitowa wyjątkowo cieszy oko.

Aparat wyposażono w duży, czytelny i odchylany w trzech osiach (góra, dół i w prawo) ekran LCD oraz doskonałej jakości wizjer EVF. Niestety zabrakło opcji dotyku, co zapewne zmartwi wielu amatorów filmowania, dla których taka opcja to spore ułatwienie podczas pracy z AF.

Fuji X-T2 to zupełnie inne podejście do wprowadzania zmian parametrów pracy aparatu, niż to do czego przyzwyczaili nas inni producenci. Nie znajdziemy tutaj klasycznego kółka nastaw PASM. Wyboru odpowiedniego trybu pracy, dokonujemy za pomocą pokręteł oraz pierścieni. Dla przykładu, jeżeli chcemy ustawić aparat w tryb priorytetu przysłony, to wystarczy że po prostu wybierzemy odpowiednią przysłonę za pomocą pierścienia obiektywu. Z kolei jeśli chcemy ustawić priorytet czasu, to wystarczy pierścień obiektywu ustawić w pozycji A (auto), a na odpowiednim pokrętle żądany czas np. 1/60s. Samych pokręteł i przycisków znajdujących się na obudowie aparatu, jest całkiem spora ilość. Za ich pomocą możemy zmienić praktycznie wszystkie istotne parametry oraz funkcje.
Niby proste, ale czy na pewno szybsze i łatwiejsze niż klasyczne rozwiązanie? Ja nie jestem przekonany. Gdybym dłużej używał rozwiązania zastosowanego Fuji, to być może bym się do niego bardziej przekonał. Obecnie jednak uważam, że znacznie szybciej i prościej zmienia się parametry, za pomocą klasycznej metody.

To czego najbardziej brakuje mi w Fuji X-T2 w stosunku do obecnie używanego aparatu Sony, to brak stabilizacji matrycy. Niestety firma Fuji, postawiła na stabilizację dostępną w obiektywach, przez co podobnie jak w systemach Canona i Nikona, nie w każdym przypadku będziemy mogli skorzystać z dobrodziejstw stabilizacji. W systemie Fuji dostępnych jest wiele bardzo ciekawych obiektów stałoogniskowych, które niestety nie są wyposażone w stabilizację optyczną.

Natomiast zdecydowanie lepiej i szybciej niż w Sony A7R2 wybiera się punkty AF, dzięki dedykowanemu do tego joystickowi.
Kolejną istotną przewagą Fuji X-T2 nad Sony A7R2 jest posiadanie przez niego dwóch slotów na kartę SD. Szkoda jednak, że producent nie zdecydował się na udostępnienie funkcji nagrywania filmu na 2 karty naraz. Takie udogodnienie dotyczy tylko zdjęć.

AUTOFOCUS PODCZAS FOTOGRAFOWANIA

O samym działaniu AF, zarówno podczas robienia zdjęć jak i podczas filmowania można napisać sporo dobrego jak i złego. Zacznę od pozytywów, podczas fotografowania.
Jest bardzo szybko (choć jest to oczywiście mocno uzależnione od użytego obiektywu) i bardzo zazwyczaj precyzyjnie. Zwłaszcza w trybie AF-S możemy zaobserwować wręcz błyskawiczne ustawianie ostrości w wskazanym przez nas miejscu. W AF-C jest zauważalnie wolniej, choć nadal zadowalająco szybko (z pewnym wyjątkiem, o którym piszę niżej). W menu aparatu znajdziemy kilka predefiniowanych ustawień, które możemy wybrać w zależności od naszych aktualnych potrzeb. Oczywiście możemy także wprowadzić własne parametry szybkości śledzenia oraz responsywności działania AF. Czegoś takiego jeśli chodzi o zdjęcia w Sony niestety aktualnie nie ma, a szkoda, bo jest to bardzo istotna moim zdaniem opcja.
Podczas kilku prób fotografowania poruszającej się w moim kierunku osoby (dobre warunki oświetleniowe), jakie wykonałem, autofocus Fuji X-T2 spisał się rewelacyjnie dając 100% skuteczność (test wykonany z obiektywem Fujinon 56 f1.2 @1.2). Przyznam, że czegoś takiego dotychczas nie widziałem. Zawsze choć jedno (a najczęściej kilka) zdjęcie w serii było nieostre. W przypadku Fuji X-T2 wszystkie były ostre i co ważne było to powtarzalne. W tym samym czasie wykonałem dla porównania podobny test za pomocą mojej Sony A7R2 z Batisem 85 1.8, skuteczność trafień była na poziomie około 60%. Oczywiście przeprowadziłem także podobne testy w słabych warunkach oświetleniowych, i jak się okazało wtedy oba aparaty uzyskały podobne wyniki jeśli chodzi o celność (na poziomie 50-60%).

Było o pozytywach, to teraz troszkę o negatywach. W trybie AF-S w kiepskim świetle, przy dużej odległości na jaką ustawiamy ostrość, aparat od czasu do czasu potrafi się pogubić i ustawia ją przed lub za celem. Tym razem Sony było zdecydowanie lepsze i oferowało 100% skuteczności.
Kolejnym problemem z AF w Fuji X-T2 jest jego dziwne zachowanie w trybie AF-C, zauważalne kiedy nie fotografujemy osoby lub obiektu poruszającego się. Dla przykładu jeśli wycelujemy czujnikiem AF w nieruchomy obiekt to zanim aparat dosyć szybko ustawi na nim ostrość, jednak będzie ją kilkukrotnie poprawiał (tzw. pulsowanie, przesuwanie delikatnie ostrości do przodu i do tyłu), zanim ją definitywnie ustawi. Trwa to czasem kilka sekund i bardzo mocno spowalnia robienie zdjęć. Kiedy wycelujemy czujnik AF w inny nieruchomy obiekt, cała procedura powtarza się i znowu może dojść do tego, że zanim aparat pozwoli wyzwolić migawkę, upłynie dłuższy czas.
Sony także w takim przypadku spisuje się zdecydowanie lepiej, ustawiając ostrość na nieruchomym obiekcie w trybie AF-C, za „pierwszym podejściem” (nie ma pulsowania, aparat trzyma ostrość w wybranym przez nas miejscu od samego początku i nie zmienia jej co chwila jeśli nadal celujemy w to samo miejsce).

AUTOFOCUS PODCZAS FILMOWANIA

Podczas używania AF w trybie filmowania, możemy zaobserwować dokładnie takie samo zachowanie pracy mechanizmu autofocusa jak podczas fotografowania. Podczas śledzenia poruszającej się osoby lub obiektu, AF spisuje się nadzwyczaj dobrze, można stwierdzić, że wręcz doskonale. Jeśli jednak będziemy chcieli wykonać np. zmianę ostrości z planu bliższego na dalszy, to zobaczymy wyjątkowo brzydkie dla oka przeostrzanie za cel i powrót na właściwe miejsce. Przypomina to działanie AF w lustrzankach aktualnych Nikona (choć oczywiście szybsze i płynniejsze), gdzie aparat używa jedynie detekcji kontrastu. Sony spisuje się w tym temacie znacznie lepiej.
Dobrze zobrazują to przykładowe filmy, które możecie zobaczyć poniżej.

Sama sprawność ustawiania ostrości w Fuji X-T2 jest w znacznym stopniu uzależniona od użytego obiektywu. Jest to logiczne, bo jak wiadomo jeden obiektyw może mieć inną precyzję ruchu niż drugi, i oczywiście to samo tyczy się użytych silników. Jednak w Fuji jest to szczególnie widoczne, bo dla przykładu użycie obiektywu Fujinon 56 1.2 powoduje, że AF praktycznie przestaje działać.

Podczas filmowania w słabych warunkach oświetleniowych responsywność pracy AF delikatnie spada, jest to jednak podobny poziom jak w przypadku Sony A7R2.

Pozostaje wspomnieć jeszcze jedną negatywną cechę pracy AF podczas filmowania za pomocą Fuji X-T2. Po wybraniu funkcji filmowania, tracimy dostęp do ustawiania automatycznej ostrości za pomocą wykrywania twarzy.

AKTUALIZACJA

W czasie kiedy testowałem Fuji X-T2, pojawiła się do niego istotna aktualizacja oprogramowania, która według programistów z Fuji miała znacząco wpłynąć na poprawę działania AF aparatu. Postanowiłem to sprawdzić i muszę przyznać, że rzeczywiście tak jest. Podczas robienia zdjęć z użyciem ciągłego trybu autofocusa, czyli AF-C, aparat ustawia ostrość szybko i praktycznie bez widocznego wcześniej „pompowania” Ostrość jest trzymana w wskazanym miejscu, tak samo skutecznie jak w Sony A7R2. Z tym, że Fuji ostrość ustawia troszeczkę szybciej.

Niestety aparat nadal ma wyraźne problemy z poprawnym ustawianiem ostrości pod silne źródło światła. Od czasu do czasu potwierdza ostrość i wyzwala migawkę, mimo tego że ostrość nie jest ustawiona poprawnie. Przykład poniżej.

Przy okazji widać kolejny problem, za który jakiś czas temu mocno oberwało się Nikonowi. Pamiętacie słynną „odciętą flarę” z Nikona D750. W Fuji X-T2 też jest. I to widoczna jak diabli…

Także w trybie filmowania widać znaczącą poprawę pracy autofocusa. Przeostrzenia nadal się zdarzają, są one jednak znacznie rzadsze niż na wcześniejszym oprogramowaniu.

Niestety nadal filmowy AF działa niezbyt przyjemnie dla oka, jeżeli chodzi o płynność i szybkość jego działania. Zmiana ostrości z planu na plan przebiega zazwyczaj zbyt gwałtownie i za szybko.

TRYB FILMOWY

Z bajerów dostępny jest tylko peaking. Możemy rejestrować obraz w 4K (na lekkim cropie) w 30, 25 i 24 klatkach na sekundę. W FHD do 60, tak samo zresztą jak w HD.
Do zapisania filmów w 4K wystarcza nawet karta U1, choć przyznam, że długich sekwencji na takową w tym trybie nie nagrywałem. Niestety jak już wspomniałem, nie da się nagrywać filmu na dwie karty jednocześnie, a szkoda bo taka możliwość bardo by się przydała.

JAKOŚĆ FILMOWEGO OBRAZU

Jakość obrazu w trybach filmowych jest wręcz rewelacyjna. Szczegółowość, ostrość, mikrokontrast obrazu są wprost rewelacyjne i przyznam, że jest to taki sam poziom jak w Sony A7R2. Doskonale to widać na przykładowych filmach a także wycinkach i pełnych klatkach uzyskanych z filmów.

Przykłady klatek wyciętych z filmów 4K:

Przykładowe filmy (w opisie na YT linki do plików źródłowych):

Niestety programistom z Fuji nie udało się całkowicie uniknąć błędów skalowania obrazu, które daje się zauważyć w specyficznych warunkach. Jeśli będziemy filmować (lub robić zdjęcia, bo efekt widać także na nich) pod silne źródło światła, tak aby powstała silnie widoczna flara, to będziemy mogli na niej zaobserwować pewne artefakty.
W przypadku trybu FHD będą to poziome linie, a dla trybu 4K, delikatna „siateczka”
Doskonale obrazują to przykłady poniżej:

Przyczepię się jeszcze tylko do jednego. Podczas rejestrowania filmów za pomocą Fuji X-T2 widać niezbyt ładną dla oka pracę światłomierza. Aparat czasem zbyt gwałtownie zmienia ekspozycję, co widać w postaci nagle ciemniejącego lub rozjaśniającego się w dosyć skokowy sposób obrazu.

Poziom szumów jest moim zdaniem akceptowalny do wartości ISO 12800. Zarówno w 1080p jak i 4K. Poniżej możecie zobaczyć porównanie z Sony A7R2 (są to wycinki 1:1 z klatek filmu). W przypadku Fuji X-T2 został użyty profil Provia (standard), natomiast w Sony A7R2 profil Standard.

Jak widać w trybie 1080p Fuji zyskuje przewagę nad sony zarówno pod względem ostrości i detaliczności obrazu jak i pod względem mniejszego szumu.

W trybie 4K to jednak Sony jest górą. W przypadku Fuji X-T2 mamy do czynienia z mniejszym detalem oraz większym szumem. Poniżej cropy 1:1 (100%) z klatek filmu:

JAKOŚĆ OBRAZU W TRYBIE FOTO

Tu oczywiście równie ważną rolę jak matryca, odgrywają użyte obiektywy. Na szczęście te w systemie Fuji są bardzo dobre. Dlatego skupię się na sprawdzeniu poziomu szumów oraz na występowaniu ewentualnych artefaktów.
Jak na 24Mpix matrycę APS-C, osiągi Fuji X-T2 na wysokich ISO są bardziej niż zadowalające. Poniżej dwa przykłady:

Rozpiętość tonalna także jest spora i pozwala na swobodne wyciąganie z cieni o około 4EV, bez zbytnio widocznego pogorszenia jakości obrazu.

Nie widzę także różnic w jakości (poziom szumu oraz rozpiętość tonalna) obrazu, w zależności od użytej migawki (mechaniczna lub elektroniczna), jak to ma miejsce np. w Sony A7R2, gdzie na migawce elektronicznej obraz prezentuje zdecydowanie gorszą jakość.

Niestety w pewnych sytuacjach można zaobserwować nieciekawe artefakty, o których wspomniałem już wcześniej podczas opisywania jakości trybu filmowego.
Fotografując pod silne źródło światła możemy zaobserwować znany z wczesnych egzemplarzy Nikona D750 efekt „odciętej flary”. Tutaj moim zdaniem, widoczny nawet silniej niż w Nikonie.
Kolejnym problemem jaki można zaobserwować na zdjęciach robionych w takich warunkach, jest widoczna na zdjęciach (tam gdzie zarejestrowana została flara lub inny blik) delikatna siateczka.

Ostatni raz widziałem coś takiego w Nikonie D70 i o ile pamiętam miało to związek z używaniem przez aparat migawki elektronicznej podczas czasów równych i krótszych od 1/500s (chyba, że coś pokręciłem, może mnie ktoś z czytających ten tekst poprawi…)
Uprzedzę od razu wszystkich, którzy wytkną mi używanie ACR do wywoływania RAW, wskazując tą wywoływarkę jako winnego powstania artefaktów. Zgodził bym się z tym, gdyby nie fakt, że podobną siateczkę widać na filmach 4K, prosto z puszki, czyli na materiale którego ACR nie tknął… Dodatkowo jednak, aby mieć czyste sumienie sprawdziłem jaki będzie efekt wywołania takiego RAWa w innym programie i okazało się, że efekt siateczki jest tak samo widoczny (Affinity Photo).
Czyli, że na 100% nie jest to wina ACRa, problem leży po stronie aparatu.

To jeszcze na koniec wspomnę o możliwości sterowania aparatem za pomocą odpowiedniego programu zainstalowanego na telefonie/tablecie. Oczywiście możemy w ten sposób wykonywać zdjęcia/filmy, a także przeglądać/przesyłać na telefon wykonane zdjęcia. Niestety muszą być zapisane w JPG. Bo RAWa program nie potrafi przesłać (ani wyrenderować z niego JPGa do przesłania).

Podsumowując:

Co mi się nie podoba:

-praca AF w trybie filmowym (powinna być bardziej płynna, mniej gwałtowna)
-występowanie artefaktów podczas pracy pod silne źródła światła
-brak stabilizacji matrycy (Fuji, dlaczego? Dlaczego……….)
-praca światłomierza podczas filmowania (mniej gwałtownych zmian, więcej bezwładności proszę)
-brak dotykowego ekranu (wygodnie by było ustawiać ostrość podczas filmowania)

Co mi się podoba:

-praca AF-C podczas robienia zdjęć (rakieta i super precyzja!!!)
-dwa sloty na karty pamięci (ale dajcie backup filmu na drugą kartę).
-fantastyczny wygląd, zwłaszcza wersji grafitowej
-joystick do wybierania punktów AF

Dziękuję firmie Fotoaparaciki.pl za udostępnienie sprzętu do testów.

  1. Jak zawsze ciekawie i do rzeczy. Rafale dzięki za ten test porównawczy. Moim zdaniem Fuji XT-2 staje się obecnie realną konkurencją dla Canona 5D czy Nikona D750. Nie jest to oczywiście pełna klatka, ale pytanie czy każdemu jest ona potrzebna. Ja do tej pory miałem możliwość sprawdzenia tego aparatu w warunkach studyjnych i na wydrukach formatu A3+ trudno zobaczyć różnicę między pełną klatką z Fuji.

  2. Hej Fatman!
    Napiszę jeszcze cztery słowa komentarza do testu jeśli pozwolisz (używam Fuji XT1, ale XT2 pewnie naturalną konsekwencją będzie).

    1. Używałeś aparatu chyba z jednym z wolniejszych obiektywów w systemie (na pewno z najwolniejszym, z jakim ja miałem do czynienia). W przypadku np. 18-55, 55-200 czy (najszybszy ze znanych mi szkieł Fuji) 35ki 1.4, AF jest znacznie szybszy niż w 56 1.2. A są podobnoż jeszcze szybsze (np.35 f/2).

    2. Nie wiem czy wiesz, ale w przypadku Fuji (nie wiem jak jest w innych bezlusterkowcach), prędkość AF jest tez uzależniona od wielkości „punktu” AF, którą to wielkośc można zmieniać – im większy, tym szybszy (ze stratą dla precyzji). Ja stosuję zazwyczaj coś pośrodku.

    3. Zmiana ustawień „kółeczkami”, o których mówisz, przy możliwości bardzo szybkiej korekty ekspozycji kółeczkiem z prawej strony, jest moim zdaniem lepszym (szybszym) rozwiązaniem jeśli fotografuje się w priorytecie migawka lub ISO dopasowują się same do twojego widzimisię (priorytet przesłony). W manualu – trochę wolniej się to zmienia.

    4. Opinie na temat superfajności szybkiej zmiany AF za pomoca dżojsticka (w porówniu do XT1) uważam za nieco nadmuchane 🙂 Ja sam przypisałem sobie do klawiszy-strzałek w XT1 funkcję zmiany pola AF – i działa to tak jak dżojstick.

    pozdrawiam

    1. XF35/1.4 przy XF23/2 to ślimak 😀

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *